Jesień wśród drzew

Jesień nie przychodzi nagle — ona wchodzi cicho, zmieniając zapach powietrza. Najpierw poranki stają się chłodniejsze, a słońce niższe. Potem liście zaczynają tracić zieleń, jakby drzewa powoli wyłączały letnie światło. W lesie robi się kolorowo: żółcie, rudości i brązy układają się w dywan, po którym idzie się miękko i niemal bezgłośnie.

To czas zbierania i przygotowań. Wiewiórki noszą orzechy, ptaki intensywnie szukają pożywienia, a jelenie stają się bardziej aktywne. W powietrzu czuć grzyby i mokre drewno. Każdy deszcz pogłębia barwy, a każda mgła dodaje tajemnicy. Świat wygląda jak obraz, ale jednocześnie jest w nim coś praktycznego: natura zamyka sezon i szykuje się na zimę.

Jesień uczy, że odpuszczanie jest naturalne. Drzewa nie „tracą” liści w sensie porażki — one oddają je ziemi, żeby powstała nowa warstwa życia. W ściółce pracują drobne organizmy, które rozkładają liście i zamieniają je w próchnicę. To dzięki temu wiosną znów będzie rosło. Czasem warto o tym pamiętać także po ludzku: nie wszystko trzeba trzymać, nie wszystko musi trwać w tej samej formie.

Spacer jesienią uspokaja, bo tempo świata wyraźnie zwalnia. Dni są krótsze, a zachody słońca szybciej gasną. Wystarczy stać chwilę między drzewami, posłuchać szelestu i zobaczyć, jak wiatr podnosi liście jak małe listy wysyłane do ziemi. Jesień jest piękna właśnie dlatego, że jest przejściem — i że robi miejsce na następny rozdział.